sobota, 23 maja 2009
Co ma wspólnego Lewandowski z piłką plażową?

Superstar-MARIUSZ LEWANDOWSKI- bywało, że strzelał takie gole...

No właśnie Mariusz Lewandowski ciągle "bywa" piłkarzem niezbędnym. W reprezentacji stałym, mocnym punktem jest od dawna, w Szachtarze z różnym skutkiem występuje, ale to właśnie Polak zagrał w finale Pucharu UEFA. Że jestem sentymentalna, to nie ukrywam, iż urzekło mnie patriotyczne zachowanie Mariusza po meczu w Stambule. Kiedyś z łzami o w oczach obserwowałam paradującego po tureckim obiekcie Jurka Dudka, w minioną środę- Lewandowskiego. Ukraina okazał się dla niego dobrym miejscem na przyzwoitą, ciekawa karierę klubową. Wszystko pięknie zwieńczył triumfem w UEFA Cup.

Super gniot- BEACH SOCCER POLSKA VS. TOMASZ IWAN- kuriozalna, żeby nie powiedzieć, żenująco- głupia sytuacja, sprowokowana, a jakże... przez "najlepszy" polski związek sportowy- PZPN. Prezes BSP Michał Sieczko od lat zajmował się polską "plażówką", pod jego batutą naszym piłkarzom wiele udało się osiągnąć, a do organizowanych rozgrywek nie można było się przyczepić. Cóż z tego, jak wielmożni z PZPN-u pomyśleli, że ich przechytrzą, nazbierali piłkarzy słabszych, i pojechali do Rzymu na Puchar Europy, reprezentację Sieczki z turnieju wygryźli.  Ci „gorsi", już doznali najgorszej porażki w historii (1:11 z Portugalią), ale Iwan i spółka i tak wiedzą swoje. Ładnie to tak podszywać się pod cudze osiągnięcia, trud, ciężką pracę? Oj nie ładnie, kolejna żółta  kartka (która to już z kolei?) dla PZPN-u, kolejna nauczka i mam nadzieję, że w sądzie z przedstawicielem Beach Soccer Polska przegrają!
sobota, 16 maja 2009
Kubot i szalikowcy z Zabrza

 

Superstar- ŁUKASZ KUBOT- to co zrobił w Belgradzie, każe stawiać go w jednym szeregu z Gortatem i Radwańską bezdyskusyjnie. Kubot- raz, że przełamał wieloletnią niemoc polskich singlistów w turniejach ATP, to jeszcze o mały włos wygrał seta z samym Novakiem Djokoviciem. Zabrakło mu naprawdę niewiele do odniesienia sukcesu w finałowym starciu, odkuł się jednak kilka godzin później w deblu, z Oliverem Marachem. Czy Łukasz Kubot sukces z Serbia Open jeszcze kiedyś powtórzy? Na razie Polak wciąż koczuje poza setką, a w Wielkich Szlemach częściej  nie gra, niż gra. Do odważnych świat należy. Łukasz nie bał się przedzierać przez kwalifikacje w Belgradzie, mimo porażki opłaciło się spróbować. Te próby zakończył w samym finale i meczem z Djokoviciem. Jestem chyba jednak zdania, że prawdziwa supergwiazda męskiego tenisa z Polski, albo jeszcze się nie urodziła, albo zaczyna raczkować- w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Super gniot- BRAWUROWA AKCJA NA TRENINGU GÓRNIKA- "Trener Wieczorek bez głosu, My go mamy i nieudaczników zwalniamy". Napis w tym stylu, albo identyczny pojawił się na sektorówce wywieszonej przez kibiców Górnika, podczas meczu z Odrą w Wodzisławiu, jesienią.  Dla Ryśka było to pierwsze spotkanie, gdy prowadził Odrę po czteroletniej przerwie. Co ma wspólnego ten napis z wczorajszą "męską" rozmową, jaką kibice przeprowadzili z piłkarzami z Zabrza? Ano po raz kolejny okazało się ile warte są rady trenera, a ile kibice i ich wizja klubu. W futbolu ustalona została hierarchia. Fani-kibicuję, mają być z drużyną na dobre i na złe. Piłkarze- grają, muszą wkładać w treningi i mecze całe swoje serca, starać się do upadłego. Trenerzy i działacze- dbają o wizerunek klubu, o jak najlepszy personel, zawodników, o taktykę, także, a może przede wszystkim o dyscyplinę i profesjonalizm. W Górniku kibice zajmują się wszystkim na raz. Może właśnie dlatego, przez tą swoją nadgorliwą zaradność ich klub, na trzy kolejki przed końcem, walczy o utrzymanie? Ja doskonale rozumiem ich frustrację i gorycz, ba nawet nie wiedzą jak dobrze to rozumiem. Nie może być jednak tak, że rządzą kibice, bo to oznacza, że nie rządzi nikt, a jak nie rządzi nikt, to nikt potem nie poczuwa się do odpowiedzialności. Ich "koszulkowa akcja", może przynieść skutek odwrotny, bo zawodnicy będę panicznie przerażeni faktem, iż mogą strącić bramkę, a nie daj Boże przegrać. Piłkarz wystraszony, stremowany, to zły piłkarz, taki nie zagra na sto procent możliwości. Fanom z Zabrza dedykuję zatem „gniota”, z nadzieją, że wreszcie do nich dotrze, kto jest od czego.

sobota, 09 maja 2009
Gwiazda dla Radwańskiej, gniot dla Ovrebo

Nowego cyklu ciąg dalszy, czyli subiektywne podsumowanie wydarzeń tygodnia.

Superstar-AGNIESZKA RADWAŃSKA- przegrała z Venus Williams, ale za którymś razem pewnie i czarnoskórą Amerykankę uda się jej pokonać. Znamienny jest jednak wynik meczu z Aną Ivanović, byłą liderką rankingu WTA i triumfatorką RG 2008. Można oczywiście to zwycięstwo sprowadzać do złej formy Serbki, do jej ciągnących się problemów i zdrowotnych i psychologicznych, ale wynik jak to wynik, liczą się tylko liczby, a te wyraźnie po stronie Polki. Zaczyna nabierać wiatru w żagle, to że Agnieszka potrafiła się podnieść w trzecim secie, gdy na tablicy widniał rezultat 4:0 w gemach dla przeciwniczki, ponownie zaktualizowało nasze wielkie uznanie dla jej zdroworozsądkowego podejścia do swojej gry i wyniku, nawet w sytuacjach- wydawałoby się- katastrofalnych. Isi za dobry mecz należy dziękować i trzymać kciuki w jeszcze ważniejszym turnieju, niż ten rzymski. Mniemam, że na RG odbije sobie Polka kilka niestrawnych porażek z tego sezonu. Bondarenka i Na Li muszą odejść w niepamięć. Za mecz z Ivanowić wielkie brawa i wielka gwiazda od autorki "Sportowo-blondynkowo" ;)

Super gniot-TOM HENNING OVREBO- i to już mocno subiektywny wybór, bo już się przekonałam, że każdy w tej sprawie ma odmienne zdanie. Norwega wybrałam jednogłośnie, to jak sędziował w meczu półfinału LM, pomiędzy Chelsea i Barceloną, było żałosną parodią. Pan Ovrebo kompletnie zepsuł ten mecz, robiąc proste błędy- jak wtedy, gdy wlepił "czerwień" Abidalowi, albo gdy nie raczył zauważyć ręki Pique w polu karnym. Marny aktor tego widowiska, kompletnie nie wpasował się w poziom jaki prezentowali piłkarze. Jeszcze dziś zastanawiam się kto oddelegował go do prowadzenia tak ważnego i trudnego meczu? Norweski arbiter skonocił wszystko co się dało, może chciał za wszelką cenę wpisać się w kroniki historii futbolu? Po takim meczu na pewno znajdzie się tam dla niego miejsce, ale czy Tomowi Henningowi Ovrebo o taką sławę chodziło? "Super gniot" bezdyskusyjny, za to sędziowanie się należy.
sobota, 02 maja 2009
Superstar i super gniot!

Rozpoczynam cykl komentarzy, w których subiektywnie przedstawię swoją gwiazdę tygodnia, oraz wydarzenie sportowe, bądź wyniki zawodnika, które zasługują na miano "gniota". Mam nadzieję, że typować faworytów i outsiderów będziecie wraz ze mną, może nawet stworzymy własnym ranking.

 

Superstar- MARCIN GORTAT- nie miałam większych problemów z podjęciem decyzji, najlepszy polski koszykarz olśnił fanów NBA, olśnił nawet tych, co nie interesują się koszykówką namiętnie- czyli mnie. Zastępując Dwighta Howarda nie tyle pokazał, że dysponuje potencjałem, umożliwiającym mu stały rozwój i konsekwentne wspinanie się ku górze, Gortat udowodnił, że to nie koszykówka bawi się Nim, ale On nią. Informacja jeszcze ważniejsza jest taka, że podczas Eurobasketu możemy być spokojni o jego grę, bo zapewne jego gwiazda będzie święcić najjaśniej. Marcina Gortata poza zapaleńcami kosza, zaczynają już kojarzyć kibice, którzy sportem interesują się od święta. Powolutku marka „polish hammer” rośnie, zanim zacznie na stałe rozbijać się po parkietach NBA, jeszcze wiele razy będzie musiał coś komuś udowadniać. Rozpoczął fantastycznie, pierwsza wielka szansa z Philadelphia 76ers i od razu wcisnął się na usta wszystkich koszykarskich maniaków. Niewątpliwie zajdzie daleko, w tym tygodniu zaskoczył wszystkich, poza swoimi wiernymi fanami, którzy wierzą w Marcina zawsze!

Super gniot- POSZUKIWANIE RYWALA DLA TOMASZA ADAMKA- padały wielkie nazwiska, były wielkie oczekiwania, ale...Adamek zmierzy się z Mattem Godfreyem. Jest to jednak klęska polskiego pięściarza, bo miały się otworzyć dla niego wszystkie drzwi szeroko, tymczasem 28-leti Amerykanin zawodowo boksuje od 2004 roku, jest dopiero 9 w International Boxing Federation, chyba nie tego oczekiwali fani nad Wisłą. Jeśli Tomek wygra w tym pojedynku wróci do ringu na jesieni, by skrzyżować rękawice ze starym znajomym Stevem Cunninghamem. Polak jeszcze nie teraz zarobi krocie na walce z najlepszymi. Zanosiło się na spektakularny pojedynek, ale wszyscy musimy obejść się smakiem. Gniotem okazały się historie o zakrojonych negocjacjach, ale cóż... pewnie najlepsze dopiero przed Nami.