|
sobota, 03 grudnia 2011
EURO (nie)wiara
Chyba ka¿dy ma tam jakie¶ swoje wyobra¿enia, na temat wyników naszej reprezentacji podczas EURO 2012. Na zewn±trz bardzo czêsto deklarujemy sceptycyzm, cierpimy na chroniczne malkontenctwo, uwielbiamy siê torturowaæ wizjami z wielk± klêsk± na pierwszym planie. Ale poniewa¿ w naszej polskiej naturze le¿y równie¿ irracjonalna wiara, i g³êbokie przekonanie, ¿e potrafimy w kryzysowej sytuacji stan±æ na wysoko¶ci zadania - nie mam w±tpliwo¶ci, ¿e nawet gdyby¶my nie wylosowali tak sprzyjaj±cych przeciwników, pi³karze i tak mogliby liczyæ na falê entuzjazmu. Bez z³udzeñ - dru¿ynê mamy przeciêtn±, kropka. W dodatku jej trzon czê¶ciej stanowi± æwieræ Polacy, nie w³adaj±cy naszym jêzykiem, i prawdopodobnie nie potrafi±cy sensownie Polski nakre¶liæ. Poza tym u nas pi³ka no¿na stoi w cieniu rozgrywanych przez zwi±zkowych dzia³aczy “misternych gier”. Chyba nie muszê t³umaczyæ, ¿e “te gry” nie maj± nic wspólnego z T¡ GR¡ - pi³k± no¿n± najlepszych z najlepszych. Lecz mam czasem okazje, jad±c do pracy, rzuciæ okiem na trening nastolatków na Orlikach. I oni oczywi¶cie przywracaj± nadziejê na to, ¿e kiedy¶ nasz narodowy zespó³ osi±gnie fantastyczne sukcesy. Ale czy na EURO 2012? Czy w warunkach tak skrajnie niesprzyjaj±cych? Gdzie trudno nie oprzeæ siê wra¿eniu, ¿e magia futbolu nad Wis³± nic nie znaczy. Magia futbolu to rodzaj niedostêpnej dla naszych zawodników, trenerów strefy, gdzie wstêp dla nich jest absolutnie wzbroniony. Jak w takich warunkach definiowaæ w³asne oczekiwania? Coraz trudniej mi to przychodzi. Organizuje siê turnieje, ¿eby braæ udzia³ w walce o medale. ¯eby wszystkich pokonaæ na w³asnym terytorium. Nale¿y za³o¿yæ, ¿e pod wp³ywem niezwyk³ego splotu zdarzeñ - w turnieju, który sami organizujemy - zajdziemy daleko. Grecja, Rosja i Czechy daj± szansê na udany start, warto z niej skorzystaæ. Warto w obliczu mia¿d¿±cego realizmu, poczucia beznadziejno¶ci pi³karskiej rzeczywisto¶ci - podj±æ trud i sprawiæ cud. Chcia³abym ¿eby ta dru¿yna - jakkolwiek z³a i kontrowersyjna - wspiê³a siê na wy¿yny, zrobi³a co¶ romantycznego. Ewentualne zwyciêstwa to bêd± dla wszystkich piêkne wspomnienia. Tylko one po latach zostan± w naszych g³owach w kontek¶cie EURO 2012.
¶roda, 21 wrze¶nia 2011
Teraz Maor!
Stojê sobie z boczku, ¶rednio zainteresowana ¶ledzê losy pi³karskiej kadry Polski. Najnowszy news? Melikson z Wis³y zagra dla nas. Cieszy mnie fakt, ¿e przyzwoici pi³karze garn± siê do mojej reprezentacji. W przypadku Meliksona- najpradopodoniej przed³o¿y wystêpy z zespole Izraelu- nad wystêpy u Smudy. W czym problem? Dlaczego po raz kolejny takie deklaracje wywo³uj± burzê? Ja ju¿ siê przyzwyczai³am - wy nie? Takie historie wracaj± od wielu miesiêcy jak bumerang. Non stop znajduje nasz stab szkoleniowy jakiego¶ "Polaka", który z entuzjazmem odda swe serce bia³o-czerwonym barwom. By³oby to nawet romantyczne - wzruszaj±cy akt oddania pi³karza, który mimo wychowywania siê w innym kraju, wybiera wspania³± Polskê! To mnie bardzo rozczula! Jak mogliby¶my odbieraæ prawo do wystêpów w kadrze, tak oddanym (prawie)obywatelom!? Importujmy wiêcej i wiêcej ku chwale ojczyzny! A ¿e po EURO 2012, zdecyowana wiêkszo¶æ tych pi³karzy, opu¶ci polskie szeregi? Tym lepiej! To bêdzie kolejny przyk³ad ich oddania, bo ust±pi± miejsca kolejnym, którzy zrobi± odpowiedni u¿ytek z bia³o-czerwonego trykotu. Tak sobie ironizujê, ale nie mogê pozbyæ siê wra¿enia, ¿e polska reprezentacja sta³a siê ³akomym k±skiem dla wszelkiej ma¶ci karierowiczów. Oni wiedz±, ¿e Smuda jest zdesperowany. Zegar tyka, a pi³karzy zdolnych obroniæ honor gospodarzy EURO 2012, jak nie by³o tak nie ma. Wszystkie zagraniczne pieski chêtnie zatem szczekaj±, próbuj±c dorwaæ siê do kawa³ka miêsa. Szkoda, ¿e ofiar± tego nieporozumienia jest coraz cieñsza wiê¼ pomiêdzy kibicami a zespo³em. Z kim mam siê identyfikowaæ? Moja rezygnacja objawia siê dobrowolnym wykluczeniem z tego widowiska. Przesta³o mi zale¿eæ na emocjonowaniu siê wynikami tej kadry. Melikson? Wszystko mi jedno. A czy nie ma nic gorszego i tragiczniejszego ni¿ zobojêtnia³y kibic?
czwartek, 15 wrze¶nia 2011
Reprezentacja, której nie zna nikt.
Napisa³am inny tekst - kilka akapitów. Moje wypociny, które w³a¶nie czeka³y na publikacjê. Poprawi³am literówki, otworzy³am zak³adkê w serwisie “Blox”. Potem zastanawia³am siê nad tytu³em. Ale czasem jest tak, ¿e tytu³ inspiruje do wniosków. I kiedy wpad³o mi do g³owy zdanie u góry, ju¿ wiedzia³am, co trzeba napisaæ przed pó³fina³em ME siatkarzy, i po æwieræfinale. Pierwotny wpis skasowa³am, teraz klikam z serca. Ju¿ tyle lat po¶wiêci³am siatkówce. Do dzi¶ na przyk³ad wspominam ME siatkarek 2005. Grali¶my w pó³finale z Rosj±, pamiêtacie? Bój by³ ekstremalny, trzyma³am na rêkach moj± malutk±, dwumiesiêczn± siostrzenicê. Z uszu mi parowa³o, ale ca³y kocio³ skoñczy³ siê wielkim sukcesem. Polki potem obroni³y tytu³. Dzisiaj ogl±da³am æwieræfina³ ze S³owacj±, a moja ju¿ sze¶cioletnia siostrzenica, w³a¶nie wróci³a z przedszkola. Wy¶ciska³am j±, wyca³owa³am i próbowa³am zachêciæ do wspólnego ogl±danie - bezskutecznie. Wola³a ubieraæ modelki, w jednym z programów komputerowych dla dzieci. Ona ro¶nie, zmienia siê - zupe³nie jak nasza siatkówka. W ci±gu tych kilku lat, los siatkarek by³ ró¿ny. Teraz ca³± dyscyplinê napêdzaj± sukcesy siatkarzy. Podobnie jak Polki w 2005, stoj± przed szans± obrony mistrzowskiego tytu³u. Nie mam co prawda takiej proroczej wizji jak dwa lata temu. Wtedy jeszcze przed imprez± czu³am zwyciêstwo, z³oty medal. Pod okiem Anastasiego dru¿yna rozkrêca siê powoli, stanowi zagadkê. L¶ni w Lidze ¦wiatowej, potem zostaje storpedowana w Memoriale Wagnera, jedzie na ME i tam równie¿ dziwacznie siê zachowuje. Czego siê po nich spodziewaæ? Przed IO w Pekinie, albo przed ME w Rosji, mieli¶my jak±¶ jasno¶æ. Wicemistrzowie ¶wiata jechali wygraæ kontynentalne rozgrywki - potem ponie¶li klêskê. Do Pekinu ruszyli wzmocnieni udanym okresem przygotowawczym, w fazie grupowej spisywali siê koncertowo, ale i tak przegrali w æwieræfinale z W³ochami. Wtedy spodziewali¶my siê kr±¿ka. Zawsze kiedy rzeczywisto¶æ naszych siatkarzy wydawa³a siê jasna, równie jasna co mo¿liwo¶ci, nie wychodzi³o. Ten rok pod wodz± nowego trenera od pocz±tku jest w ca³o¶ci zagmatwany. Czêsto nie nad±¿a³am za trybem tych wszystkich powo³añ, zmian, debiutów. Kiedy by³am w Pradze na meczu z Niemcami, ³apa³am siê na tym, ¿e trochê ju¿ tej kadry nie znam. Pora¿ka z Bu³gari±, pora¿ka ze S³owacj±, wprowadzi³y jeszcze wiêksz± konsternacjê. Ba³am siê, ¿e Oni przegraj± albo z Czechami, albo w kolejnym starciu z S³owakami. Wysz³o inaczej - chwa³a Bogu! Paradoksalnie wiêc, im bardziej na tasza siatkarska dru¿yna nieprzenikniona, tym wiêksza szansa na rado¶æ z ich postêpów i gry. Wydaje mi siê, ¿e W³ochom nie sprostaj±. ¯e to ju¿ za du¿y ciê¿ar, ale to tylko moje prywatne obawy. Nie ¶ciskam kciuków za zwyciêstwo w sobotê. ¦ciskam kciuki za duchowy luz ca³ej dru¿yny. W sporcie ju¿ tak jest, ¿e same chêci nie wystarcz±. Ani talent, ani trening, ani taktyka. W sporcie trzeba wznie¶æ siê ponad to wszystko, mieæ farta, zachowaæ jasno¶æ umys³u. Je¶li polskim siatkarzom takie cechy s± dane, wynik przyjdzie sam.
¶roda, 14 wrze¶nia 2011
Wojciech Szczêsny - czyli sukces bez granic.
Kilka lat temu, wyobra¼niê polskiego kibica pi³karskiego, rozpala³ Jerzy Dudek. Mniej wiêcej w tym samym czasie On mia³ jeszcze lat na¶cie, a trenerzy dopiero przeb±kiwali o jego wielkiej karierze w przysz³o¶ci. A poniewa¿ wyró¿nia³ siê na tle rówie¶ników wyra¼nie, sta³ za nim ojciec - wybitny reprezentant Polski, ¿ywa legenda rodzimego futbolu - opu¶ci³ Warszawê, by w Londynie, konkretnie Arsenalu, dalej rozwijaæ talent. Jeszcze zd±¿yli¶my pokochaæ Boruca, pó¼niej o nim zapomnieæ. Zd±¿yli¶my desperacko oprzeæ swe nadzieje na £ukaszu Fabiañskim, gdy nasz genialny nastolatek spokojnie sobie dorasta³. Dziêki b³yskawicznym postêpom, doskona³ym predyspozycjom psychicznym, czy wreszcie niesamowitym umiejêtno¶ciom - maj±c lat 21 jest opok± i rozebranego Arsenalu, i wci±¿ sklejanej reprezentacji Polski. A¿ mnie korci ¿eby zapytaæ - czego jeszcze jest w stanie dokonaæ? Wojciech Szczêsny ju¿ jest wielkim super star - w Polsce na pewno. Przecie¿ jego twarz zosta³a wybrana przez Canal Plus do reklamowania oferty transmisji spotkañ zagranicznych lig. Ponadto to jedyny reprezentant kraju, który gra w tak utytu³owanym i znanym klubie, gra pierwsze skrzypce. To co on mówi, to co on robi wywiera na mnie ogromne wra¿enie. Bo w parze z talentem, idzie jeszcze marketingowo-medialne obycie. Szczêsny nie palnie g³upiego zdania przed telewizyjnymi kamerami. Prêdzej popisze siê ciekaw± anegdotk±, albo trafion± uwag±. Twardo st±pa po ziemi, jakby futbol traktowa³ z rezerw± a jednocze¶nie bardzo blisko. Dwudziestojedno latek bryluje - to fakt. Nie szuka marginesu b³êdu, nie t³umaczy siê brakiem do¶wiadczenia, na boisku i poza nim odwo³uje siê wy³±cznie do w³asnego JA. Owo jest tak silne, zbilansowane, kompetentne, ¿e ten m³ody facet wytrzymuje wiêcej, wiêcej mo¿e zrobiæ. Mo¿naby Szczêsnego wystawiæ za witryn±, i na jego przyk³adzie udowadniaæ, ¿e wszystkie ograniczenia narzucamy sobie sami. ¯e one nie maj± zbyt wiele wspólnego z ¶rodowiskiem. Kiedy tak popularne w kraju jest zrzucanie odpowiedzialno¶ci na wszystkich- poza osob± której problem dotyczy- Wojciech Szczêsny udowodni³, jak nie zmarnowaæ potencja³u. Jasne! On mia³ lepiej, bo od pocz±tku odziedziczy³ dobre geny, potem wiele m±drych osób go ukszta³towa³o, i dobrze doradza³o. Ale czy to umniejsza jego rewelacyjny start w pi³karsk± karierê? Talent broni siê sam, lecz kiedy trafi w odpowiednie rêce, talent nie bêdzie ju¿ zwyk³ym talentem. Po³±czenie kilku pierwiastków mo¿e gwarantowaæ powodzenie. A ka¿dy z nich spokojnie da siê wypracowaæ. Inspiruj±cy jest ten nasz Wojtek. To prawie mój rówie¶nik, tylko rok m³odszy. Zazdroszczê mu, pozytywnie oczywiscie. A¿ szkoda, ¿e nie ma smyka³ki do tenisa, albo ³y¿wiarstwa figurowego, mia³abym z kogo braæ przyk³ad. Bo on jeszcze raz cz³owiekowi udowadnia, ¿e bariery tworzymy sobie sami. Pytanie brzmi - dlaczego tak du¿o czasu potrzebujemy, ¿eby zdecydowaæ siê je z³amaæ?
poniedzia³ek, 12 wrze¶nia 2011
Jak siê zawiod³am na polskich kibicach siatkówki w Pradze
Nie mia³am monitora (poprzedni odszed³ bezpowrotnie), nie mog³am siê podzieliæ wra¿eniami z mojej wyprawy do Pragi na mecz Polska- Niemcy w ramach ME siatkarzy. Ale ta notka z opó¼nieniem, ale powsta³a. Mia³am wreszcie okazjê poznaæ- a w zasadzie zrozumieæ- na czym polega ów fenomen pt. “polski kibic siatkarski”. By³o mi³o, by³o fajnie, ale daleka jestem od piania z zachwytu. Ja generalnie po tym meczu uwa¿am, ¿e tak musi byæ i kropka. Nasz sport jest w ¶redniej kondycji. Nigdy nie bêdziemy ¶wiatow± potêg± jak Rosja, USA czy Niemcy. Jeste¶my w grupie pañstw, które ciesz± siê sukcesami w nielicznych dyscyplinach, ale je¶li ju¿ jeste¶my w czym¶ mocni, ¿yje tymi wydarzeniami ca³y kraj. U nas p³odna w medale jest siatkówka, dlatego spragniony t³um rodaków, wydaje pieni±dze na ten sposób rozrywki. Dla wielu to jak chodzenie do kina lub kupno ksi±¿ki. Z t± ró¿nic±, ¿e kibicowanie wydobywa z nas nieco inny rodzaj emocjonalno¶ci. Nie chodzi o dobre czy z³e przyjêcie Ruciaka, fantastyczn± wystawê ¯ygad³y, albo zagrywkê Mo¿d¿onka. Polski kibic siatkówki idzie na mecz pokrzyczeæ, popstrykaæ fotki, zalaæ siê pod korek alkoholem, zapomnieæ. Na takiej hali jest g³o¶no, wszyscy wygl±daj± ta samo, chc± tego samego. Sport sam w sobie jest dla komentatorów, dziennikarzy, tych siatkarzy, którzy wylewaj± pot na parkiecie. Dla obserwatorów z trybun ma³o wa¿ny jest ca³okszta³t, bardziej ceni± rodzinn±, swojsk± atmosferê. Mo¿e jestem niesprawiedliwa. Tylko widz±c w centrum Pragi- ubranego w bia³o-czerwone barwy- Polaka z puszk± piwa, a potem obserwuj±c tego Polaka na O2 Arenie poczu³am lekki zawód. To tak jak z moimi klientami, którzy zamiast wypo¿yczaæ rewelacyjnego “Fightera” czy “Prawdziwe mêstwo”, wol± “Bitwê o Los Angeles”, “Bez smyczy” czy “Ostatni Egzorcyzm”. Chodzi o to, ¿e przera¿a mnie ta bylejako¶æ. Dla mnie kibicowanie od zawsze ma wymiar nie tylko emocjonalny, ale równie¿ statystyczny i informacyjny. G³upio siê czujê, kiedy przed meczem nie mogê logicznie uzasadniæ, dlaczego w mojej g³owie s± te a nie inne wnioski. O kibicach siatkarskich z Polski w Polsce i ¶wiecie zawsze mówi siê z wielk± czci±. Ale po tym co zobaczy³am, zaczynam podwa¿aæ ca³y sens tego pompowania. Inny przyk³ad. Moje pierwotne miejsce na hali, znajdowa³o siê tu¿ obok bêbniarza z Polski. Facet ju¿ podczas spotkania Bu³garia- S³owacja wali³ bez opamiêtania. Nie s³ysza³am swoich my¶li, a co dopiero mówiæ o ogl±daniu meczu. Jemu nie zale¿a³o na niczym, poza durnym waleniem i og³uszaniem wszystkich wokó³. Okropne wuwuzele w rodzimym wydaniu tr±bkowym, skrzecza³y na ka¿dym kroku. ¦mierdz±cy popcorn by³ nie mniej irytuj±cy, ni¿ podczas seansów w kinie. Ca³y czas zadajê sobie pytanie: czym kurna mam siê zachwycaæ? Przyjecha³am z Pragi, a bardziej od bia³o-czerwonych kibiców, zapamiêtam biegaj±cych po centrum maratoñczyków, na tle roz¶wietlonej stolicy Czech. Jeszcze kiedy¶ na mecz siatkarzy pojadê,. Zrobiê to, gdy swoje spotkanie rozgrywaæ bêd± w kraju. Czy zdanie zmieniê? Mam nadziejê. |
Ostatnie wpisy
Zak³adki:
Alter ego Pasjonatki
Blox sports team
Napisz do mnie! pasjonatka.sportu@wp.pl
Przeczytane i polecone
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||